Zlotobrody przedstawia opowiadanie Pt. Oś Zła Część I: Źródło Krucjaty
Podróżowali razem już trzy tygodnie. Wyruszyli z Wybrzeża Menethil, przemierzyli ze sobą Wyżyny Arathi, Ostępy, oraz co było najtrudniejsze – Wschodnie Ziemie Plagi. To właśnie tam, późnym wieczorem natknęli się na grupę Nieumarłych, z którymi przyszło im stoczyć walkę. Wtedy po raz pierwszy ich misja stanęła pod znakiem zapytania. Ghule miały nad nimi przewagę liczebną, nieoczekiwanie jednak przewaga ogniowa stanęła po stronie przybyszów…
Złotobrody nie przypuszczał, że jego towarzysze podróży dysponują tak wielką siłą ognia. Dotychczas uważał, że ci cherlawej budowy ciała agenci Kirin Tor z którymi przyszło mu dzielić trudy podróży są dla niego tylko balastem. Ta walka jednak pokazała mu ich prawdziwe oblicze. Ujarzmiając chaotyczną energię i posyłając ją w kierunku wrogów, dopełnili zwycięstwa szybciej niżeli Złotobrody mógłby skierować swój młot w kierunku wrogów. Krasnolud był zszokowany takim obrotem spraw, nigdy przedtem nie posądzał Kirin Tor o praktykowanie czarnej magii. Zdał sobie sprawę, że misja którą mu powierzono ma większe znaczenie niż mogło się to wydawać na początku. Rada Kirin Tor nie zaryzykowała by ujawnienia swoich czarno-magicznych praktyk nie mając pewności, że Paladyn zgodzi się wziąć udział w tak niebezpiecznej misji. Musieli więc znać osobisty powód dla którego krasnolud bez wahania poszedł by na śmierć byle by wcześniej dopełnić swojej krucjaty. Przedtem uważał, że został wybrany by bez trudu poprowadzić agentów Kirin Tor przez Ziemie Plagi. Jako dawny członek Gwardii Lorda Uthera dobrze znał te tereny i nie przewidywał dużych problemów z nieumarłymi. Dużo bardziej sceptyczny był natomiast wobec celu ich podróży jakim było Zul’Aman, forteca leśnych troli wokół której Rada Kirin Tor zauważyła nadmierną aktywność tubylców, oraz co bardziej niepokojące Hordy, a nawet Plagi. Przymierze zajęte wojną z Królem Liszem nie zgodziło się na wysłanie swoich wojsk, Rada Kirin Tor zmuszona więc była działać samodzielnie, stać ich było tylko na wysłanie swoich agentów wraz z przewodnikiem by zbadali sprawę i w miarę możliwości zniszczyli zagrożenie. Tymi agentami byli: Paynor, Gryfiv i Matuzalem – trzej zdolni magowie, którzy przed chwilą pokazali Złotobrodemu próbkę swoich umiejętności, i nie była to magia do której był przyzwyczajony w poprzednich kontaktach z Kirin Tor. Nie miał wątpliwości, jego towarzysze byli czarnoksiężnikami. Od tego momentu jeszcze mniej im ufał. Nie uważał by cel uświęcał środki, używając czarnej magii do swoich celów Kirin Tor stali w jego oczach na równi z Hordą. Był jednak skazany na ich towarzystwo, bez nich nie miał by szans wykonać swojego zadania.
Nazajutrz w południe przekroczyli granicę między Wschodnimi Ziemiami Palgi a Ziemiami Duchów, a już wieczorem dotarli do celu swojej podróży. Skradając się w gęstwinie dostrzegli oddział troli zgromadzony przed fortecą, lecz prawdziwą konsternację wywołał u nich widok ich wodza oraz jego towarzysza. Byli to: Dorianom - trol szaman z klanu Mrocznej Włóczni, jeden z czołowych przedstawicieli Hordy oraz Furious Winterchill - najzdolniejszy uczeń samego Króla Lisza, syn Rage’a Winterchilla poległego w bitwie o Górę Hyjal.
- Jesteśmy straceni! – powiedział zgodnie ze swoim zwyczajem Matuzalem.
- Uspokój się, musimy się wycofać stąd zanim ktoś nas zauważy. Nieopodal rozbijemy obóz, spróbujemy się skontaktować z Radą Kirin Tor i coś na to zaradzić… - uspokajał Paynor.
Złotobrody jednak nie zwracał na nich uwagi. Wpatrywał się ciągle w Dorianosa. Poczuł w swoim sercu pustkę której obecność dawno już nie dawała mu się we znaki. Była to pustka po jego ukochanej Elmirce, wybitnej kapłance z Ironforge która zginęła z rąk Dorianosa podczas walk o Góry Alterac. To był prawdziwy cel jego wyprawy, miał nadzieję się z nim spotkać, miał nadzieję go zabić. Ale jeszcze nie teraz… Teraz nie miałby szans…
_________________
Będą jeszcze dwie części które są już praktycznie gotowe. Druga część będzie miała tytuł: "Spotkanie", poznamy w niej dwoje nowych bohaterów, trzecia zaś o tytule "Konfrontacja" będzie finałem całego opowiadania.
Zazwyczaj (ale nie zawsze) jak widzę opowiadanie, to czytam omijając jakieś dłuższe zdania, lub też wcale nie czytam. Złoty dzięki Tobie od dziś będę czytać wszystko.
Genialne Uwielbiam takie opowiadanka, w których na początku nie wiadomo o co chodzi
Zgodnie z poleceniem Paynora, czwórka bohaterów założyła obóz w bezpiecznej odległości od twierdzy Zul’Aman. Gryfiv poczynił przygotowania do próby skontaktowania się z Radą Kirin Tor, chciał tego uczynić za pomocą swojej magicznej kuli. Wypowiedział jakieś magiczne zaklęcie, niezrozumiałe dla krasnoluda, w magicznej kuli coś jakby błysnęło, zaczęło tlić się łagodnym światłem, lecz po chwili zgasło.
- Co, do ch***, abonent jest niedostępny!? – wrzasnął Gryfiv, a po chwili dodał – Nic z tego, ciemna strona magii przysłania wszystko. Nie uda nam się skontaktować z Radą Kirin Tor.
Przez chwilę siedzieli w ciszy, każdy z osobna próbował wymyślić jakieś rozwiązanie patowej sytuacji. Nie ulegało wątpliwości, że Król Lisz będący ostatnio pod oblężeniem sił Dobra, chciał znaleźć sobie tutaj sojusznika w postaci troli Amani. Zastanawiająca jednak była obecność Dorianosa. Jakim sposobem udało mu się przejąć władzę nad trolami Amani należąc do całkiem innego plemienia, to na razie miało pozostać zagadką… Ich bezowocne przemyślenia nagle przerwał hałas i nieduża sylwetka postaci wybiegająca z lasu. Złotobrody szybko poznał w niej swojego dawnego przyjaciela, wojowniczego krasnoluda o imieniu Throg. Tuż za nim biegł niedźwiedź, Paladyn wiedział jednak, że z pewnością to nie przed nim uciekał, szybko natomiast się okazało, że owym niedźwiedziem był elficki druid przybierający formę niedźwiedzia , konkretnie to driada, co również szybko zauważyli z nieukrywanym podziwem wszyscy panowie. Sielską atmosferę nieoczekiwanego spotkania równie szybko przerwał jednak tuzin nieumarłych szkieletów wbiegający z tego samego kierunku. Połączone siły szóstki bohaterów zdołały jednak sprawnie pokonać agresorów.
- Jak dobrze, że was spotkaliśmy – po walce powiedziała driada - Nazywam się Metzger, jestem driadą z Darnassus, a to Throg, wojownik z Khaz Modan, wykonujemy zwiad na tym terenie, aktywność leśnych troli jest niepokojąco wysoka w ostatnim czasie…
- Tak, również nas to zaniepokoiło – przerwał jej Paynor – niestety spełniły się nasze największe obawy, trole z klanu Amani pod wodzą Dorianosa zdają się przystępować do wojny po stronie Króla Lisza. Jesteśmy wysłannikami Rady Kirin Tor, przedstawiam Wam moich przyjaciół Gryfiva i Matuzalema oraz naszego przewodnika Złotobrodego.
- Kope lat brachu, widzę, że Horda była dla Ciebie łaskawa przez ten czas… - przywitał się z dawnym towarzyszem broni Throg.
- Rzeczywiście, niezliczoną ilość razy pewnie już zaglądałeś do szklanki od naszego ostatniego spotkania… - odpowiedział Paladyn. Wszyscy jednak wiedzieli, że krasnoludy mają w zwyczaju zgryźliwość i, że jest to u nich swego rodzaju oznaka sympatii.
- Wracając do sprawy – przerwał im Paynor - naszym zadaniem jest niedopuszczenie do stworzenia drugiego frontu na tych terenach, Przymierze nie ma wystarczająco dużo wojska by walczyć jednocześnie z Królem Liszem i klanem Amani, dodatkowo Horda wydaję się mieć w tym swój udział…
- Parszywi zdrajcy, nawet tocząc wspólnie z nami wojnę z Plagą starają się kłaść nam kłody pod nogi by coś na tym zyskać…- skomentował Throg.
- Rozumiem więc, że przyłączycie się do nas, razem mamy większe szanse na zażegnanie niebezpieczeństwa – upewniał się Paynor.
- Oczywiście, że tak. – odparła Metzger – Proponuję zaatakować z zaskoczenia i to jak najszybciej. Z czasem armia troli będzie się powiększać, Dorianos dopiero zaczął formować swoje wojska.
- Zgadza się – poparł pomysł Gryfiv – Śmierć Furiousa powinna uwolnić trole z pod panowania woli Króla Lisza.
- Ciemno to widzę – skomentował Matuzalem.
- Nie mamy innego wyjścia. Metzger i Throg będziecie musieli zatrzymać przez jakiś czas oddział troli, tymczasem my zajmiemy się Dorianosem i Furiousem. – planował Paynor
- Nie ma sprawy, Metzger w formie niedźwiedzia ma wytrzymałość jakiej nie powstydził by się żaden wojownik z Khaz Modan… - pochwalił towarzyszkę Throg.
- A więc ruszajmy… – z lekką niepewnością zakończył Paynor
_________________
W tym miejscu chciałem przeprosić wszystkich fanów Revolda. Niestety gwiazdor zażyczył sobie zbyt wysokiej gaży i skutkiem czego nie wystąpi w opowiadaniu...
_________________
I'm a thorough Horde player. PvP-heavy Orc. Humans irritate me, the elves are annoying, and the gnomes are underplayed.
But I respect the beard.
Plan wydawał się być prosty. Jednak wprowadzenie go w życie wymagało dużego poświęcenia. Pierwsi do walki wkroczyli Metzger i Throg atakując dopiero co sformowany oddział troli tak aby oddzielić go od swojego przywódcy. Dało to miejsce dla ataku reszcie bohaterów, którzy jako pierwszy cel wybrali sobie Dorianosa. Ten jednak bez trudu zatrzymywał kule chaotycznej energii posyłane przez Paynora i Gryfiva korzystając ze swojej Wodnej Tarczy. Matuzalem natomiast wyczuł swoją okazję w przygotowującym się do ataku Furiousie. Chciał bowiem przejąć kontrolę nad umysłem młodego ucznia Króla Lisza. Wiedział, że musi być maksymalnie skoncentrowany, jego wieloletnie szkolenie dało mu moc dzięki której mógł wejrzeć w jego umysł, znaleźć słaby punkt i ostatecznie położyć swoje pazury na jego jestestwie. Ironią losu było to, że Furious kontrolował umysły troli a sam nie potrafił się obronić przed atakiem Matuzalema. Obezwładnienie Furiousa dało trochę czasu na pokonanie Dorianosa. Gdy Paynorowi i Gryfivowi udało się przełamać Tarczę Wodną Dorianosa Złotobrody wiedział, że teraz jest jego szansa. Spojrzał przedtem na Throga który resztką sił wymachiwał toporem atakując wielu wrogów jednocześnie… Spojrzał na Metzger która z wrodzoną sobie gracją unikała ciosów, ją również jednak przewaga liczebna wrogów zaczęła przytłaczać… Spojrzał na Matuzalema który walczył za pomocą umysłu z Młodym Winterchillem. Postanowił nie czekać dłużej, szarżując w kierunku Dorianosa, całkowicie już bezbronnego, złożył się by zadać cios. Wtedy wokół Paladyna błysnęła czysta energia Światła oplatając go niczym sztorm, który to stał się dla Dorianosa ciosem śmiertelnym. Chwile po tym Furious uwolnił się z pod władzy Matuzalema, jednak widząc zwłoki Dorianosa wiedział, że jego sprawa jest już przegrana. W pośpiechu udało mu się teleportować z powrotem do Cytadeli Króla Lisza, co spowodowało zdjęcie klątwy z troli Amani. Nikt nie miał wątpliwości, że Król Lisz nie będzie zadowolony z wyniku misji swojego ucznia, jeśli uda mu się ujść z życiem to nie na długo, i tylko dlatego, że do bram Króla Lisza puka Srebrna Krucjata z Tyrionem Fordringiem na czele… Nie ulega wątpliwości, że Arthas Menethil wkrótce będzie musiał zapłacić za swoje zbrodnie, a nasi bohaterowie będą mieli w tym swój udział. Jednak nie wszyscy się dowiedzą o tym co się tutaj dzisiaj wydarzyło.
___
oto i obiecana część trzecia o której prawie bym zapomniał
_________________
I'm a thorough Horde player. PvP-heavy Orc. Humans irritate me, the elves are annoying, and the gnomes are underplayed.
But I respect the beard.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum