Wysłany: 2008-11-22, 01:33 Tak mnie wena naszla w nocy:P
Nastała zima na kontynecie ally.
Czterech zakapturzonych mężczyzn ze spuszczonymi głowami zawitało w SW.
Ludzie z przerażeniem chowali sie w domach jedynie bylo slychac niesiony przez wiatr szept ze to wojownicy a to nic dobrego nie wróży.
Zmeczeni wędrowcy weszli do gospody gdzie trwała przednia zabawa lecz gdy drzwi się otworzyły wszyscy ucichli,ukratkiem spoglądali na przybyszow przerazeni obywatele SW.
Najwyższy lecz najchudszy z nich podszedl do barmana i zachrypnietym głosem powiedział:
-4 butelki miodu pitnego,i zucił na lade 3złote monety
-Reszty nie trzeba, i odszedł do swych towrzyszy usiędli bowiem w cieniu w koncie i popijajac miód grali w kośći.
Najwiekszy i najsilniejszy dotychczas tam opój podzszedł do przybyszy udzerzył pięścia w stół i powiedział:
-Ty wysoki wypad z tad i zabierz swoich kumpli,lecz oni siedzieli i nadal grali.
-WYJAZD MATKOJE**Y
Wtem zdjęli kaptury z głow byli to łowcy z Sniper Elite Team
Damaz elf uderzył pięścią w twarz natręta ten prawie sie przewrocił
Widzac to obceni mężczyzni [rzerwali zbawe i ruszyli w strine 4 łowców
-HEHE nareszcie,zucił jelonek
-Starczy dla każdego,powiedział Bronk
-Ja powale swoich najpredzej,powiedział dangen i wskoczył na stól i żucił sie na 4 facetów okładajac ich gradem pieści
Zaczeła sie bójka,łowcy dobże sobie radzili lecz przeciwnikow bylo wielu wtem z góry zszedł Throg najlepszy woj w swiecie krzycząc:
-SPAĆ NIE MOŻNA!!!!,o0 Damaz Bronk Jelonek Dangen co wy tu robicie
-Zamiast gadac pomoż, powiedział damaz ktorego trzymało 3 osobnikow i w tym czwarty go okładał,Throg zućił sie do pomocy po 30minutach wyczerpujacej walki łowcy i wojownik poukładali do "snu" wszystkich przeciwników.Troche poobijani wrocili do stolika gdzie zaczęli rozmawiac o starcyh dobrych czasach z Throgiem...
***
Następnego dnia 5 przyjacieli wstali...z krzesel mowiąc:
-Co tu tahs cichso
-Nie wkiem,powiedział damaz i upadł nieprzytomny
-Thcse elfy to mahja słabshe głowy,wezmy go na górhe
Wzieli go za ramiona Throg i Bronk Jelonek i dangen tymczasem niesli alkohol za nimi....
Chwiejnym krokiem doszli do 5 osobowego pokoju,Throg i Bronk Chybneli elfem na łożko lecz ich "osłabiony" refleks spowodował upadek na to łóżko 3 osób.
Jelonek i Dangen tak sie zaczęli śmiać że zapomnięli o trzymaniu równowagi i polegli na ziemi i wszyscy mimo checi postwania zapdli w sen
3godziny póżniej....
-Ehhhh co tu tak sucho,a nie to mi sucho,powiedział przebudzajacy sie Damaz
-Fakt Tanaris(taka mi sie pustynia skojazyla) powiedział jescze z zamknietymi oczami Bronk
-Throg,Throg wstawaj obudz sie
-CO ZABIJE POZABIJAM WSZYSTKICH,wykrzyczal sniac na Javie Throg
-Ciiiii.....głowa mnie boli powiedział Jelonek podnoszac sie z podłogi,Dangen gdzie on jest
-Nie wiadomo,żucił Bronk po czym zadał pytanie:
-A gdzie ten alkohol co razem niesliscie??
-No nie nie dosć że cała noc to jescze w dzień...
I nagle z dołu dało sie słyszeć znane przyspiewki dangena czyli:
Hula hop Hula hop KAŻDY hordziak to jest ćwok!!!
-O boże jak to śpiewa znaczy że za dużo wypił
-Albo za mało
Zęszli na dół Dangen siedział przy stoliku i pił ze swym przyjacielem...lustrem i jego odbiciem...
-Dangen ty ty ehhh nie bede komentowal,żucił Jelonek
Dangen spojżał na kumpli uśmiechnoł sie i powiedział:
-To krasnoludy chodzą pływać z małymi włochatymi kobietami i spadł z krzesła zapadajac w sen.
Koledzy chcieli go podnieszć lecz wbiegł do karczmy przerażony kupice ze sklepu obok krzycząc:
-10 hordziaków pozabijało straz a Trade District!!!
Dangen wstał i powiedział:
-Dokpe im wszystkim
Throg i Damaz wzieli go i siła zamknęli w pokoju na klucz by nie wychodził a sami pobięgli walczyc.Pijany dangen wytrzelił zamek bo jego żeczy zsotały w kufrze przy łóżku otworzył dzrzwi i trzymajac sie kurczowo śćiany zszedł na dół.Po kilku minutach był w TD gdzie jego kompani toczyli walke..
Jedne z hordziakow stanoł naprzeciw dangenowi damaz widzac to krzyknooł:
-STRZELAJ W NIEGO
-W którego,odburknoł
-Jest tam jeden!
-Ja widze trzech i to trojaczki z tymi samymi zbrojami
Upadając powiedział dangen,lecac jyz na ziemie niechcay wcisnoł spust strzelba wystrzeliła w powietrze damaz który nie mogł trafic hordziaka z takiej odległośći zaczoł biec w jego strone hordziak zauwazyl sytuacje i zaczoł biec lecz na głowe spadł mu zestrzelony przez dangena Hipogryf jednego z towarzyszy hordy...
Hordziak upadł po jego cięzarem,Damaz dobil i Hipogryfa i Hordziaka i zaczoł wyzywac:
-TY DEBILU STRAĆIŁEŚ PRWAIE ZYCIE!!!
Dangen podniósł głowe i powiedział podkreślajac:
-PRAWIE i zasnoł na dobre.
_________________ "My rządzimy światem a nami kobiety"
Ostatnio zmieniony przez Bronk 2008-11-22, 19:54, w całości zmieniany 1 raz
Był mroźny zimowy wieczór.
W jednej z licznych karczm gęsto oblegających miasto Stormwind tej nocy działo się wiele.
Zresztą, zawsze coś tu się ciekawego działo. Nie od parady było to również jedno z ulubionych miejsc Mischy, dla nocnych łowów wśród kamiennej dżungli miasta.
Ponad blaskiem świec, ponad oparami tytoniowego dymu, podchmielonych ziewnięć i zasięgiem zmęczonego wzroku na stropie poddasza, cicho siedziała sobie nieruchoma postać. Głaszcząc swojego oswojonego dachowego kota, przyglądała się z góry wszystkim gościom tłoczącym się przy stolikach na dole. Celem był otyły jegomość na siłę starający się wyglądać wytwornie. Smakowity kąsek, pomyślała, zerkając na jego wypchaną sakwę. I tak gildia kupców już jej podpadła, następując boleśnie na odcisk. Jedyny kłopot mogło sprawić trzech drabów pilnujących owego "rodzynka". Zagryzając jabłko podwędzone z patery na stoliku tuż pod nią jej lekki uśmiech zdradzał, że plan operacji prawie już się skrystalizował w myślach. Lecz szybko musiała nanieść lekkie poprawki, gdyż do sieni weszło czterech nowych gości, wnosząc ze sobą powiew zimnego świeżego powietrza, na które wnętrze gospody odpowiedziało grobową ciszą. Głaszcząc mruczącą futrzaną kulkę na kolanach, spokojnie jadła jabłko i z zaciekawieniem przyglądała się nowo przybyłym. Spostrzegła jak z pod płaszczy rozsiadających się przy stoliku tuż pod filarem na którym siedziała, zmarzniętych jegomości wystaje lśniący oręż. A więc wojowie. Hmmm. Pozostali biesiadnicy, którzy dziwnie się poczuli, zdając sobie sprawę, że właśnie siedzą z nienaturalnie odwróconą głową i rozdziawionymi ustami w stronę owej czwórki, powrócili do swojego poprzedniego trybu, świata wewnątrz na wpół pełnego kufla taniego piwa. Wszystko wróciło do normy, no może prawie.. Ochroniarze Pana Rodzynka jednak nadal byli lekko spięci i niepewni. Popijając małymi łyczkami piwo z kufli, co chwila zerkali nerwowo w stronę nowo przybyłych, zaciskając ręce na swoich pałkach zwanych potocznie "negocjatorami". Zbyt dobrze pamiętała ich rehabilitacyjne możliwości.
Jedynie błysk w oczach mógł zdradzić co właśnie działo się w jej głowie.
Atmosfera wokół gęstniała.
Wystarczyła jedynie iskra, mały kamyczek, który rozpętał by lawinę.
Pogłaskała kotka raz jeszcze i delikatnie zdjęła futrzaka z kolan.
W ułamku sekundy w stronę największego napakowanego hormonami ochroniarza poprzez kłęby gęstego duszącego dymu poleciał ogryzek, lotem koszącym trafiając go dokładnie w tył głowy. Ku jej uciesze reakcja była natychmiastowa.
Ochroniarz odwrócił się na pięcie namierzając żartownisia, zacisnął pieści w gniewie i energicznie przemaszerował przez salę do najbardziej roześmianej czwórki.
Ach ci mężczyźni, zawsze można na nich polegać. Wszystko potem działo się bardzo szybko. Na początku słychać było warczenie strażnika, jego pieść opadającą na blat, a następnie szybką ripostę siedzącego przy stoliku jegomościa. Dookoła wszystko zamarło w wyczekiwaniu. Drab zachwiał się i o mało nie przewrócił. Trzask pięści o twarz, nie tylko było słychać, lecz dało się też odczuć nawet na poddaszu. Pozostali dwaj ochroniarze rzucili się z odsieczą nieprzytomnemu towarzyszowi. Potem to już standardowo zabawa zaczęła się rozkręcać na całego. Jak kochankowie w miłosnych uściskach wszyscy bywalcy karczmy ochoczo zaczęli się obściskiwać pięściami, łokciami, tłuczonym szkłem. To zdumiewające, jak twórczo można wykorzystać elewację ścian do przyozdobienia nimi drugiej nieprzychylnie nastawionej osoby. W górę leciały fragmenty krzeseł, kufle, resztki zębów, darte odzienie. Szkoda, pomyślała.. szkoda, że żadna dobrze wypchana sakiewka nie zechce podlecieć, aż tak wysoko w górę by móc ją chwycić.
Pan Twins, bardzo wścibski Pan Twins, trzeci w hierarchii gildii kupców, trzęsącymi się kolanami, samotnie na czworaka doczołgał się do wyjściowych drzwi.
Kotek na poddaszu smutno zamruczał. Postać jak i jej głaszcząca dotąd ciepła dłoń zniknęła w mroku.
Polowanie czas zacząć...
*Bronk ja tylko czystym przypadkiem akurat was tam spotkałam
jedziesz jedziesz maleńki ^^ dobrze Ci idzie!!
Ostatnio zmieniony przez mischa 2008-11-22, 19:44, w całości zmieniany 1 raz
Klasa: Death Knight
Rasa: Human
Wiek: 22 Dołączył: 29 Paź 2008 Posty: 96 Skąd: Lębork
Wysłany: 2008-11-23, 19:05
japierdziele...normalnie gildia wieszczow^^ wszyscy cos pisza i to ze swietnym skutkiem obie historyjki dobre:) troche jak w flimach tarantino ta sama akcja z dwoch ujec:D
_________________ BÓG HONOR OJCZYZNA.... no i moja kobieta:D
Klasa: Warlock
Alt: Cainar, Amicus, Matu, Shauadalis
Rasa: Human
Wiek: 24 Dołączył: 27 Paź 2008 Posty: 1718 Otrzymał 12 piw(a)
Wysłany: 2009-05-12, 18:53
W innej grze MMO w moim kręgu wymyślono konkurs dla reklamówki klanu. Cele promocyjne, zachęcające do wstąpienia. Nasza grupa działa pod szyldem Lodowy Krąg. Na jego stronie głównej znalazł się mój tekst, oto on :
"Nie ma dobra czy zła, dnia - nocy. Nie ma nawet Słońca. Tylko lód. Straszliwa Iskra Północy. Duma i najukochańsza córka zapomnianych bogów. Krocząc dumnie po świecie wypiera życie. Niepokonana, nieprzenikniona. Sunie przez wieki i kresu jej wędrówki nie widać. Nie lęka się upływu czasu, ni pór roku. Nie odstępują jej na krok dzieci. Uczniowie pragnący choć cząstki tej potęgi...
Nigdy nie przestaniemy jej towarzyszyć. Zapewni nam skarby i moc. Dołącz do nas i stań się częścią Iskry Północy. Można nas pokonać, ale nie zniszczyć. Zawsze wrócimy niosąc lód, śmierć i zagładę. Uciekaj..."
Co o tym sądzicie? Macie lepsze pomysły (bardzo mile widziane).
Klasa: Priest
Alt: S W I E T A
Wiek: 18 Dołączył: 02 Lis 2008 Posty: 275 Skąd: Brak dostępu
Wysłany: 2009-05-12, 21:52
Na świecie nie istenieje dobro ani zło,Dzień swieci noca a noc dniem,Córka prastarych zapomnienych Bogów gdzie przez Ziemie SKutych czystym lodem iskier, idze duma i potezna...Nieprzenikniona.Niezwycieżona Bogini Idze,sniue przez milenium wieków, a jej wędruwki nie widać.Czas płynie nieubłganie a ona idze dalej.Jej Dzieci Ida za nioł.....
co wy na to ?
_________________ Lubie budyń
Życie jest jak nić łatwo ją przeciąć......
Lód... Pojęcie względne. Mroźne, a zarazem ciepłe. Miłe, i złe. Nowe i stare.
Lód... Jest z nami od początku, ale czy zastanawialiście się skąd się wziął?
Lód... Niczym lodowy ogień, mroźna woda w strumyku, górska lawina... Skąd się wziął?
Bóg życia i śmierci, dobra i zła, odwagi i strachu, mocy a zarazem słabości ...
Potężny jest on, zaprawdę powiadam wam. Mróz, wilgoć, zima, śnieg, lód... Oddaj mu cześć jeśliś oświecony i zdrowy na umyśle.
Poświęćcie się nauce o zimnie, o Iskrze Północy, która zatacza coraz większe kręgi wśród ludu. Dołącz do Lodowego Kręgu a poznasz czym jest żywioł mrozu!...
Jakże przenikliwy jest ten mróz...
Tak rzecze prorok Throg.
---------------------------------
Myślę jendak Matu iż napisałeś lepszą reklamę . Bynajmniej ja do takiego klanu, z taką genialną wręcz reklamą bym dołączył.
Klasa: Priest
Alt: S W I E T A
Wiek: 18 Dołączył: 02 Lis 2008 Posty: 275 Skąd: Brak dostępu
Wysłany: 2009-05-13, 18:15
Lodowy krag ? hmm poczekaj
Smierc...Czysta..nieprzenikniona Śmierć....TO początek końca i końca początku. Ci którzy Krąg wierni BOgom swej duszy oddadza się,. idacy sladami mroku światła w pustkowiech mrozu,. Ci którzy ostrzem tną niewiernych swego pana ...Nadchodzą Na krancu zycia.....Powstali oni...3 apokalipsa.3 armagedon,3wojna zywych i nieumarłcy 3 kontynat północy. 1 i ostatni Potomkowie...Starozytnych..Zwani :lodowym kręgiem...
Ksiega ledin:rozdział3:Poczatek krucjaty...
a może to ?
Swietło nieisteniej tam gdzie pochodza....Mrok jest im nieznanym narzedziem....Dusze które juz raz tam były tam juz pozostaną.Pustkowia lodu...Tereny ciszy jałowej zimy ida przez nie.. krucjata zycie i śmierci....Końcem początku isteniea....Swietło upadnie....Mrok ulegnie...Ziemia sie odstapi a morza wyleją,powietrze spadnie a ogien ugasnie jedyne co pozostanie jedyne to wojownicy....przekleci...swej naturze swej duszy swego bustwa Lodowy krąg...
jak to ci nie pasi to ci wymysle jeszcze cos w szkole
_________________ Lubie budyń
Życie jest jak nić łatwo ją przeciąć......
Klasa: Warlock
Alt: Cainar, Amicus, Matu, Shauadalis
Rasa: Human
Wiek: 24 Dołączył: 27 Paź 2008 Posty: 1718 Otrzymał 12 piw(a)
Wysłany: 2009-05-13, 18:19
Bardzo mi się podobają te reklamy. Jeśli się zgodzicie to wyślę, liderowi tego kręgu, dopisze je przy moim albo i nawet da w jego miejsce, jeśli nie macie nic przeciw temu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum