Wysłany: 2008-11-05, 00:53 Z Kronik Sniper Elite Team
Od razu na wejsciu zastrzegam ze nie mam zamiaru plagiatowac naszego gildyjnego wieszcza. Sa to tylko takie luzne slowa jakie udalo mi sie naskrobac podczas dzisiejszego raidu na BT
Do karczmy w Dwarfen District weszla wysoka i szczupla zakapturzona postac. "Elf" pomysleli zebrani patrzac z niechecia na nieznajomego. Przybysz z Darnassus w dzielnicy Krasnoludów nigdy nie robil dobrego wrazenia .W najciemniejszym kacie trzech krasnali przerwalo gre w karty, odstawili kufle patrzac na nieznajomego. Elf sciagnal kaptur ukazujac młoda lecz zmeczona twarz z ktorej mozna bylo wyczytac ze w swoim zyciu stoczyl niejedna walke. trzech piwoszy podeszlo do niego szybkim krokiem i rzucili sie na niego.
- Damaz!!! 100 lat brachu!!!
- Witam was chlopaki... niestety wzywaja mnie smutne nowiny... Jelonku, Bronku, Dangenie. Horda zmierza do Wschodniego Krolestwa... musimy walczyc.
Jak przystalo na rasowych krasnoludow przyjeli ta wiadomosc z radoscia. Od lat czekali na okazje by skopac pare orkowskich tyłkow.
- Po cichu przygotowujemy armie. Oczywiscie reaktywujemy GLU. Ta grupa doskonale wyszkolonych wojownikow nieraz ratowala Stormwind City... Ale co najwazniejsze dla was. od tego momentu przywracamy do zycia Sniper Elite Team. Krasnale momentalnie spowaznieli. Przestali obsciskiwac Damaza. W koncu znow mial zostac ich dowodca. Czterech łowców ponownie mialo stanac do walki.
Bezzwlocznie załoga SET ruszyła do zamku Stormwind by spotkac sie z reszta dawnych towarzyszy. Nagle tuz przed nimi znikad pojawila sie nieznajoma twarz. Usmiechnieta przywitala ich "Heloł!! do zobaczyska w zamku" i zniknela... w oddali usluszeli jeszcze "zUUUUUo" Lekko zbici z tropu widokiem dosc zwariowanej kobiety udali sie w strone zamku.
- Ciekawe skad wiedziala gdzie idziemy... - zdziwil sie Bronk
- Pewnie byla z gildii zlodziei... podazala sladem Damaza od dluzszego czasu. - stwierdzil Jelonek
- hmm... mozliwe... ale musi byc na prawde dobra jesli jej nie wytropilem. Słyszalem pogloski ze Gildia zlodziei zostala oplacona przez wladze Stormwind.
Gdy weszli do sali narad zobaczyli wiele nowych jak i znajomych twarzy. Na srodku stali dowodcy. Razjel i Throg. Damaz pozegnal sie ze swoimi podwladnymi i poszedl na swoje miejsce obok maga. Za ta trójka siedzieli ich zastepcy Darling, Soroyama i Wyrzynacz. Czwarte miejsce zajmowal nieznajomy czlowiek o chytrym spojrzeniu. Zobaczyli jak wymownie spoglada w róg sali gdzie stala w cieniu ich nowopoznana złodziejka. Usmiechala sie w strone łowców.
- Podobasz jej sie - szepnal podchmielony Jelonek do Dangena. Dangen w stanie bardziej niz wskazujacym na spozycie alkoholu wierzyl w kazde slowo kompana i zaczal sie ponetnie usmiechac to do zlodziejki to do Jelonka
- Gdzie z takimi minami do mnie? Cieply jestes czy co? - oburzyl sie Jelonek.
- Zamknijcie te zapite mordy - skwitowal ich Bronk - Siewol idzie.
Dostojnym krokiem na sale wszedl czlowiek wygladajacy na okolo 45 lat. Wszyscy zebrani na sali wstali na bacznosc jak jeden maz gdy tylko zobaczyli kaplana. Dangen sie zachybotał. Jelonek parsknal smiechem. Siewol spojrzal na nich
- Wy to sie nigdy nie zmienicie...
- Tak jest! - odkrzykneli we dwójke
- Spocznijcie - rozkazal Siewol i usiadl miedzy dowódcami - Mam złe nowiny. Horda zebrala armie i rusza na nasz kontynent. Od dawna widzimy ich kroki ku stworzeniu ielkiej armii ale ostatnio ich dzialania strasznie przybraly na sile. Wiekszosc z was zapewne nie zna czlowieka siedzacego obok Wyrzynacza. To Anniemae, dowódca Gildii Złodziei. - czlowiek lekko uklonil si w strone zebranych - Jeden z jego zwiadowcow...
- ekhem - dobylo sie z głebi sali. Siewol sie zmieszal.
- Przepraszam. Jedna z jego zwiadowców przyniosla nam wiadomosc o tym ze oddzialy wroga sa juz w Ratchet i szykuja sie do wyplyniecia. Gobliny nie pozwola wejsc z wojskiem do Booty Bay. zawsze byly neutralne i takie chca pozostac. Bedziemy musieli zmierzyc sie z horda w lasach Stranglethorn.
super Jelon, naprawde swietny poczatek z niecierpliwoscia czekam na dalszy ciag historii. fragment o pewnej zUUUej pani jest swietny swietnym wiesz ale zeby siewol mial tylko 45 lat? taki siwielec to co najmniej 55
Bardziej by mi pasowało w tym barze siedzieć i chlać browar niż wejść do karczmy trzeźwym :d ale historia mi się podoba nie mogę sie doczekać kiedy napiszesz co było dalej na prawdę szacun dla ciebie.
Po wieczornej naradzie wszyscy opuscili Stormwind Keep aby udac sie na zasluzony spoczynek. Jedna osoba jednak nie mogla w nocy spac... Razjel bezustannie myslal dlaczego wszyscy gwardzisci nie stawili sie na wezwanie. Nie przejmowal sie tym jednak tak strasznie jak swoja mlodsza siostra ktora szkolila sie na kaplana w odbudowywanym z ruin Exodarze.
"Musze jej powiedziec co sie swieci... zamartwi sie na smierc gdy nie bede wracal ze Stormwind tak długo" pomyslał mag i bezzwlocznie teleportowal sie do rodzinnego miasta. Zanim jednak udal sie do lecznicy gdzie mieszkali przyszli healerzy postanowil udac sie na spacer aby wszystko dokladnie przemyslec. Wychodzac z miasta ogarnal go chłód. Cos jakby wysysalo szczescie z tego miejsca. zaczal sie bacznie rozgladac i zobaczyl stojaca miedzy drzewami postac. Bila od niej niesamowita energia. Nieznajomy byl półprzezroczysty i caly otoczony czarną łuną. Gdy podniosl glowe spod kaptura Razjel ujrzal znajoma twarz.
- To niemozliwe...jak?
- A jednak... w koncu tego dokonalem - szepnela postac i zaniosla sie szalenczym smiechem
- Oiom... czego dokonales?
- Po dlugich latach wedrowki, zdobywaniu zaufania w szeregach przeroznych frakcji udalo mi sie przekonac Consorcjum do wyjawienia mi tajnikow czarnej magii... Stalem sie pierwszym w historii Przymierza Mrocznym Kaplanem. Na szczescie nie musze wygladac tak caly czas - powiedzial klecha i skupiwszy sie zmienil postac na pierwotna. Przed Razjelem stał stary znajomy Oiom.
- Teraz bede mogl tych hordziakow skutecznie atakowac... zaluje jednak troche bo moje zdolnosci lecznicze osłably.
Po krotkiej rozmowie mag poprosil Oioma aby na niego poczekal a sam udal sie do siostry. Gdy wszedl do lecznicy juz na niego czekala.
- Braciszku... nie wiem co sie dzieje ale widze ze cos jest nie tak... Od kiedy wyjechales do Stormwind nie moge spac po nocach. - Zwracanie sie elfa do dreanei per "braciszku" zapewne zdziwiloby niejednego obserwatora. Rodzice Rdzy, bo takie bylo imie mlodej kaplanki, byli czlonakami Silverwing Sentinels i zgineli podczas bitwy o Warsong Gulch. Czteroletnie wowczas dziecko zostale przygarniete przez rodzicow Razjela. Przyrodni brat od malego interesowal sie magia w czym wtorowala mu Rdza, jednak rozwoj ich umiejetosci poszedl w dwoch odrebnych kierunkach. Razjel chcial walczyc, chcial od dziecka zostac bohaterem zapamietanym na wieki, Rdza natomiast marzyla aby w jakis sposob odwdzieczyc sie swiatu za to ze mimo straty ojca i matki los dal jej szanse na drugie zycie. Chciala pomagac ludziom dlatego zostala kaplanem.
- Nie wiem co chcesz zrobic ale nie idziesz nigdzie bezemnie - powiedziala dziewczyna. Mag po krotce wytlumaczyl siostrzedlaczego musi odejsc. Zegnal sie z nia bardzo dlugo. wiedzial ze moze jej juz nigdy nie zobaczyc.
- Zalatwilem co mialem do zalatwienia - powiedzial Razjel do zniecierpliwionego Oioma - Mozemy leciec i postawil teleport do Stormwind City.
Nikt nie zauwazyl ze gdy portal juz sie zamykal jakas odziana w dlugi plaszcz postac zdazyla z niego skorzystac...
Yeah właśnie liczyłem na wątek o jakimś tajemniczym przybyszu ;D Extra robi się coraz ciekawej. Licze na kolejne części i mam nadzieje, że wspomnisz coś o Warriorach
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum